Diabeł tasmański zagrożony tajemniczą formą raka

Diabeł tasmański (Sarcophilus harrisii), jest drapieżnym torbaczem rozmiarów średniego psa. Od kilku lat obserwuje się masowe wymieranie jego populacji, atakowanej przez nieznany czynnik, powodujący rozwijanie się guzów rakowych na szczękach.

Diabeł tasmańskim jak wskazuje jego nazwa zamieszkuje wyspę Tasmanię. Na kontynencie Australijskim wymarł około XV wieku. Za przyczynę uważa się konkurencje, ze strony psa dingo. Diabeł tasmański prowadzi samotniczy tryb życia i nie toleruje współplemieńców. Oprócz tego, że potrafi sam polować nie gardzi padliną. Przy padlinie dochodzi często do spotkania nawet kilku tych torbaczy. Osobniki, przepychają się, głośno charczą i grożą szeroko otwartymi pyskami. Mimo małych rozmiarów mają stosunkowo dużą głowę z rozbudowanymi szczękami. Daje im to jeden z największych ścisków zębów w stosunku do rozmiarów ciała. Rzadko jednak ich używają powodując poważne rany, na ogół kończy się na groźbach, lekkich kąśnięciach i głośnym skrzeczeniu. Prawdopodobnie ten skrzeczący warkot jest przyczyną nadanej im nazwy. W rzeczywistości jest to podobno zwierz dość płochliwy i nienapastliwy. Wystarczy mocniejszy worek aby złapać go gołymi rękoma.

Od lat dziewięćdziesiątych gatunek ten dziesiątkuje niespotykana wcześniej choroba zwana nowotworem pyska diabła tasmańskiego (ang. devil facial tumour disease). Przyjmuje się, że choroba spowodowała już wymarcie 30-50% wszystkich osobników. Największe żniwo zebrała w miejscach gęsto zasiedlonym przez ten gatunek. W niektórych takich rejonach w ciągu dwóch lat od zaobserwowania pierwszych przypadków padło prawie 100% osobników. Znacznie to skróciło średnią długość życia zwierząt, z 5 do 3 lat.

Choroba cechuje się rozwijanie dużych krwawiących guzów na podniebieniu i głowie diabłów tasmańskich, które następnie rozprzestrzeniają się na całe ciało. Hodowle tkankowe zakwalifikowały go do guzów neuroendokrynnych (związanych z wydzielaniem różnych związków regulujących przez komórki układu nerwowego). Osobniki zaatakowane początkowo zachowują się normalnie, przy silniejszym rozwoju guzów przestają się odżywiać, stają się apatyczne i umierają. Od pierwszych widocznych objawów, zgon następuje w ciągu 3-6 miesięcy.

Przyczyną szybkiego rozprzestrzeniania się choroby jest napastliwy charakter zwierząt, a zwłaszcza kąsanie się po głowach. Stąd też pierwsze podejrzenie, że jej przyczyną musi być jakiś nie znany wcześniej wirus. Jednak śladów wirusa w guzie nie udało się znaleźć. Podobne rezultaty dały poszukiwania przyczyn toksykologicznych.

Natomiast prace opublikowane przez A.M. Pearse i K. Swift wykazały silną jednolitość komórek guza pochodzących od różnych osobników. W przypadku infekcji wirusowej, komórki z guzów różnych osobników powinny nieznacznie różnić się miejscem działania wirusa. Późniejsze badania wykazały ponadto, że o ile diabeł tasmański ma 14 chromosomów to komórki guzów mają 13. Umocniło to preferowaną obecnie linię według której rak pyska diabła tasmańskiego jest "pasożytniczym organizmem". Rozwinął się on na początku lub w połowie lat 90-tych z własnych linii zmutowanych komórek diabła tasmańskiego. Pierwsze udokumentowane obserwacje pochodzą z zdjęć z roku 1996. Ponieważ diabły tasmańskie są mało zróżnicowane genetycznie między sobą (silnie zinbredowane), mają niewielką oporność na tego typu choroby. Rozprzestrzenia się on samoczynnie, z własnych komórek roznoszonych przez kąsanie się agresywnych osobników czy spożywanie tej samej padliny.

Podobny rodzaj zrakowacenia spotykany jest również u psów, a przenoszony drogą płciową. Oba gatunki są jednak bardzo daleko spokrewnione miedzy sobą i na dzień dzisiejszy brak dowodów źródła tej choroby.

Wydaje się, że przy dalszym rozprzestrzenianiu się tej choroby jedynym ratunkiem dal diabłów tasmańskich może zostać opracowanie dla nich szczepionki antyrakowej. Jeśli się nie uda opracować przeciwdziałania rakowi gatunkowi grozi wyginięcie w ciągu najbliższych 20 lat.
Pewne nadzieje daje znalezienie osobnika, zdającego się być odpornym na raka. Po wstrzyknięciu wyciągu z guza zaczął one wytwarzać przeciwciał na tą chorobę. Może być to pierwszy krok do opracowania przeciwdziałania temu rakowi i opracowania akcji ratunkowej dla całego gatunku.

Obecnie prowadzi się prace nad szczegółowym poznaniem genów guza. Innym zamiarem jest stworzenie do końca 2008 roku izolowanego rezerwatu dla około 200 diabłów tasmańskich, przebadanych i wolnych od zakażenia rakiem pyska.

Źródło:
- eurekalert.org, 28.01.2008r., Cold Spring Harbor Laboratory researchers race against time to save Tasmanian devils,
- kopalniawiedzy.pl. 08.10.2007r., Odkryto przyczynę raka pyska u diabłów tasmańskich,
- A.M.Pearse, K.Swift, 02.02.2006r., Allograft theory: Transmission of devil facial-tumour disease, Nature 439, 549 | doi:10.1038/439549a,
- bbc.com, 02.02.2006r., Bites spread fatal *devil* cancer.

Komentarze

Krytyk | 2008-04-20 16:11:39
Nie sanktuarium tylko rezerwat;)

--
Red:
dziękuję ;)

Paweł Szablewski | 2008-04-20 22:06:36
W artykule specjalnie użyłem formuły sanktuarium, a nie rezerwat. Chociaż może dobrze byłby je wziąć w cudzysłów. Miejsce w którym mają być przetrzymywane wyselekcjonowane osobniki diabłów tasmańskich (także odłowione z innych miejsc) ma być izolowane i zabezpieczane przed napływem choroby. Ma spełniać warunki umożliwiające przetrzymania najcenniejszych osobników (nie zarażonych) do czasu rozwiązania problemu z nowotworem pyska diabła tasmańskiego oraz ewentualnego użycia ich do odtworzenia populacji. Według słownika języka polskiego (http://sjp.pwn.pl/) sanktuarium to poza miejscem kultu, także 'miejsce, gdzie się znajduje coś cennego; też: miejsce dla kogoś szczególnie drogie'. Rezerwat ma za zadanie ochronę naturalnie występujących form czy osobników w danym siedlisku. Ponieważ w różnych cytatach pojawia się stwierdzenie rezerwat, wybór użycia sformułowania 'sanktuarium' lub 'rezerwat' pozostawiam redaktorowi.

Red. | 2008-04-20 23:17:56
Niech pozostanie rezerwat. Wydaje mi się, że sanktuarium niemal zawsze jest kojarzone z miejscem kultu.

kotek | 2008-07-05 19:51:16
jeju kochane te zwierzaki ja przekazuję 100000zł rzeby je ocalić