Dopowiem tylko tyle co do matury, ze minimalizm nigdy sie nie oplaca, wiec im wiecej zdasz i im lepiej to po pierwsze masz wieksze szanse sie dostac tam gdzie ci bedzie zalezalo najbardziej. Po drugie uczac sie podstaw w LO, bo to sa absolutne podstawy i nic wiecej, bedzie Ci latwiej na studiach, gdzie i tak bedziesz sie musial tego nauczyc tylko szybciej i 10x wiecej.
Co do kierunkow, to bioinformatyka rzeczywiscie rozwija sie preznie i jest po tym co robic. Przy czym jesli marzy ci sie zabawa z probowkami...to tam jej raczej nie znajdziesz.
Porownywanie jakichkolwiek sekwencji obecnie nie jest zadnym problemem istnieje do tego mnostwo programow w sieci. Teraz wiekszym wyzwaniem jest np modelowanie bialek, do ktorych sa potrzebne zarowno wiedza biologiczna i chemiczna jak i olbrzmymia moc obliczeniowa. Rowniez duzy nacisk kladzie sie na bazy danych. Jednak bioinformatyka jest raczej specjalizacja a nie kierunkiem, do ktorej warto i tak przejsc od poczatku wszystkie przedmioty zeby wogule wiedziec co sie robi.
Druga sprawa to podejscie samych uczelni. Politechniki sa nastawione na skale makro, wszystko w tonach i generalnie zastanawiaja sie raczej jak przeniesc na skale przemyslowa to, co uniwerki wymisla i udoskonala.
Natoomiast uniwerystety, w tym medyczne, zastanawiaja sie raczej jak zaprzac cos co juz istnieje (ewentualnie jak to zmodyfikowac) zeby zaprzegnac do pracy na nasza rzecz. Rowniez sa to badania jak skutecznie cos wytluc, np. uciazliwego patogena lub komorki rakowe, jaki bedzie wplyw terapii na organizm itd. Slowem w 1 przypadku duzo matematuki i zastanawiania sie, w 2 duzo pracy laboratoryjnej i brniecia w nieznane.
Decyzja jest twoja.
Aha, z doswiadczenia Ci powiem, ze tam gdzie latwiej, zwykle nie warto sie pchac, bo mniej na tym zyskasz
