umcs - uczelnia przyjazna studentowm - w jakims tam konkursie tak wyszlo,
podoba mi sie ze jak sie nie nauczysz to 5 razy mozesz poprawiac, jest wszystko po ludzku ;) nie ma za wiele nauki przymusowej, jest troche wolnego czasu,
nie podoba mi sie wydzial biochemii bo jest z czasow prosperity komuny ;) no ale maja sie przenosci w inno miejsce, i ma byc lepiej...
ogolnie to jest bardzo fajnie, jakby sie czepiac to, do tej pory (jestem na 3 roku), nie za wiele sie nauczylismy z biotechnologii - ale to zdanie subiektywne, a i tez widze ze nadrabiamy straty ;)
i jeszcze nie podoba mi sie to ze niektore egzaminy nie sa pisemne, a jak juz sa, to to ze nie sa to testy ;) ostatnio mielismy napisac "esej" - tak powiedziala prowadzaca, na temat enzymow, ilosc textu do napsiania i czas na to bylo mniej wiecej taki jak na maturze, zagadnienei do do opisania byly tymi samymi co naglowki (dzialy ksiazki) podane do nauczenia sie...
pi-bond
Dołączył: 05 Mar 2005 Posty: 5 Skąd: Wrocław
Wysłany: 06.03.2005, 07:49:38
U nas na pwr to szkoda gadać. Mało mamy z bio wspólnego natomiast jesteśmy świetni z matmy, fizy i chemii fizycznej. Na to sie tu kladzie nacisk. Ja jestem na 4 semestrze i narazie miałem laborki z biologii(pół smestru) chemii nieorgan(pół semestru) i teraz mam (pół semestru) z chemii analitycznej. Ogólnie nie polecam tej uczelni jeśli chce sie studiować bio. Inne kierunki są ok bo to jest w koncu uczelnia techniczna. Sama atmosfera na uczelni nie jest za fajna. Ciągle nas straszą tamtym czy owamtym.
Yenna
Dołączył: 04 Sty 2005 Posty: 30 Skąd: Wrocław
Wysłany: 06.03.2005, 12:47:20
nie no, aż tak źle nie jest... fakt, wiedzę dają nam zbyt obszerną, ale pamiętaj, że dopiero zaczeliśmy- jak juz odepchniemy te chemie i matmy to może wreszcie czegoś porządnego nas anuczą.. poza tym zawsze możemy roic prace badawcze, i starać się na własną rękę... Ale jeśli chodzi o atmosfere to wolę zmilczeć...
jeste z biotechu na UJ, czy do was tez dotarla pewna mloda kobieta z ministerstwa, ktora robi ankiete na temat studiow, tego co myslimy o naszym kierunku?
ponoc na innych biotechach tez ma to byc ?
podoba mi sie dobra atmosfera, w wiekszosci ludzie sa dla nas zyczliwi.
doskwiera mi zby duza ilosc nauki, ktora nie daje czasu na zastanowienie sie nad problemami naukowymi a nakazuje ciagle wkuwac, by nadażyć. niektore wyklady lub cwiczenia staraja sie wpruc w nas wiele wiedzy, zas w za malym stopniu tlumacza zjawiska i ucza myslenia na wlasna reke.
macie tez wrazenie ze prujecie na maksa, a nie do konca rozumiecie? i ze ma to maly sens?
michal
Dołączył: 30 Gru 2004 Posty: 68 Skąd: Kraków
Wysłany: 08.03.2005, 22:28:42
Heh, widze, ze nie tylko ja mam takie odczucia... Ale troche jest to tez nasza wina - studenci sami sie nakrecaja, jakby bylo ogolne rozluznienie, to na 2/3 labor nikt by nie byl przygotowany, asystenci wtedy nawet by nie pomysleli o tym, ze na przyklad na 1 cwiczenie kaza nam przeczytac cala ksiazke pana na H. o pewnym rodzaju spektroskopii . A tak - ludzie sie ucza jak glupi, prowadzacy widza, ze moga cos jeszcze wepchnac, egzaminy robi sie coraz trudniejsze, bo 'maja roznicowac'... Niestety, w pewnym momencie chyba trzeba sobie powiedziec stop i zajmowac sie tylko rzeczami, ktore mnie interesuja.
michal
Dołączył: 30 Gru 2004 Posty: 68 Skąd: Kraków
Wysłany: 08.03.2005, 22:40:32
Zreszta Wy i tak macie lepiej, bo nie macie drugiego lektoratu, labor z fizyki np. tez mielismy troche wiecej od Was, takze tendencja jest caly czas wzrostowa. Ciekawe, kiedy cos peknie..?
Ale poza tym chyba nie ma czego zarzucic WBtUJ - swietna kadra, super podejscie do studentow - praktycznie kazdy zainteresowany moze uczestniczyc w badaniach, poziom badan jak na polskie warunki b. wysoki, fajny, niezle wyposazony budynek.
tak, czyli ty tez zauwazyles ta glupote ktora nazywa sie "egzamin roznicujacy", kult Gaussa, jak nie pasujecie do gausssa to egzamin byl za latwy.
zgadam sie ze WBTUJ jes OK, wyposarzenie, podejscie do studentow, ale dydaktyka miejscami kuleje. nie mieliscie jeszcze biologii komorki, ale profesor mowil po wykladzie i moim zdaniem mial racje, ze jestesmy szkoleni bardziej na laborantow niz naukowcow - co znaczy ze jestesmy uczeni rozwiazywac problemy, znanymi nam srodkami ale nie stawiac pytania.
mam tylko watpliwosc, czy tego da sie uczyc?...nie wiem.
inna sprawa ze, nie wiem jak ty, ale ja nie jeste ciagle zdecydowany czy chce byc naukowcem, czy moze miec zwyczajna prace.
racja, specjalizacja jest nieunikniona w nauce, najwazniejsze zeby cie to interesowalo:)
co do zwyzki formy kolejnych rocznikow - ilez mozna?!? jednak niedawno ktos mi powiedzial ze kolejny rok jest luzacki i bylo pelno troj na genetyce, ponoć.
p.s. po cwiczeniach pana H. mam pustke w glowie (ale lubie go jako wykladowce)
wiesz ze napisal ksiazke Sci-Fi ?
Olik
Dołączył: 23 Sty 2005 Posty: 272
Studia: jestem absolwentem biotechnologii
Wysłany: 17.03.2005, 18:57:01
Tiaa, ja właśnie jestem z rocznika "wyluzowanego" :/ I nie wiem, czy śmiać się czy płakać.
A drugi semestr? Gdyby nie pracownia fizyczna, to chciałoby się żyć
W sumie to jestem zadowolona nawet, chociaż miałam nadzieję na jakiś taki... ostrzejszy start.
Tiaa, ja właśnie jestem z rocznika "wyluzowanego" :/ I nie wiem, czy śmiać się czy płakać.
A drugi semestr? Gdyby nie pracownia fizyczna, to chciałoby się żyć
W sumie to jestem zadowolona nawet, chociaż miałam nadzieję na jakiś taki... ostrzejszy start.
Wiec to prawda ze pierwszy rocznik jest luzacki - nie macie atmosfery wyscigu, jaka czasem sie dalo u nas odczuc.
Co do pracowni fizycznej I to nic nie przebije jednego prowadzacego... wspominam to teraz z usmiechem. Pracownia fizyczna II to dopiero jest hardcore.
Mysle ze o ile lubisz prace w laboratorium i cie interesuje biologia molekularna to z czasem bedziesz coraz bardzej zadowolona ze studiow - wiec glowa do gory!
A secret promise
Dołączył: 27 Kwi 2005 Posty: 1 Skąd: Katowice
Wysłany: 27.04.2005, 21:34:04
Hej my tez mamy pracownie fizyczna i tez jej nie lubimy a najbardziej tych okropnych sprawozdan blee!
Mogwai
Dołączył: 30 Kwi 2005 Posty: 13 Skąd: Poznań
Wysłany: 01.05.2005, 16:19:38
Cześć,
Jestem na 3 roku biotech na UAMie w Poznaniu. Albo jestem jakiś dziwny, albo te studia są przerażająco nudne. Fakt, traktują nas jak wybrańców, inteligentów. Nauka jest w zasadzie tylko w sesji, chyba że ktoś cierpi na przerost ambicji albo jest tępy, w innym wypadku prawie nic nie trzeba robić.
Za to program nauczania to jest normalna zbrodnia! Wykłady dla psychicznych masochistów, wykładowcy nie mają pojęcia jak zainteresować studentów, a ćwiczenia to już w ogóle przegięcie. Słuchajcie tego: na ćwiczenia z mikrobiologi prowadzący mieli 2zł/na grupę/ćwiczenie. Rewelacja! Zakład bioenergetyki i sygnalizacji komórkowej: tipsy od pipetmanów są wielokrotnego użytku!
Uniwerek zamiast w technologie,sprzęt, ładuje kase w kwiatki, ozdoby itp badziewie w nowopowstałym budynku. O paniach w dziekanacie nie wspomnę, bo ich inteligencja i stan wiedzy są już chyba przysłowiowe...
Ogólnie po tych 3 latach, mogę stanowczo powiedzieć: nie idzcie na UAM. Lepiej na AR.
Pozdr
Problem z laborkami jest taki, że państwo nic na nie nie daje. Na UJu zaklady same finansuja cwiczenia, w wiekszosci maja pieniadze z grantow wiec i na cwiczenia starcza. raz sie spotkalem z myciem koncowek na laborkach.
hehe... to u nas na zakladzie biochemii (nalezy do wydzialu biologii i nauk o ziami, ale jest a budynku wydzialu chemii) to sie tipy myje zawsze po cwiczeniach, no, az sie zdziwilem, ze wy sie dziwicie na tym wydziale to normalna praktyka, ze mamy juz "we krwi" mycie tych tipow...
oczyiwsce w innych zakladach - tj. wszedzie indziej poza ta komunistyczna biochemia, gdzie wszystko stare, obdrapane, brrr... to jest juz normalnie, czyli tipow nikt nam nie karze myc
The Overmind
Dołączył: 16 Lut 2005 Posty: 17 Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 25.05.2005, 13:54:26
Połączenie am w bydgoszczy z umk nie jest dobre.
mamy mniej wolnego niz torun, mniejsze stypendia i jeszcze kilka innych
rzeczy. Ale uczelnia nie jest zła uczyc sie trzeba raczej średnio i to wystareczy.
Może pomijając chemie bo to zależy juz z kim sie ma...