Twój login
Twoje hasło
 
Gdzie studiujesz?
Komentarze studiów biotechnologicznych.
Skomentuj swoją biotechnologię ;o)

Analityka medyczna - podyplomowe gdzie i na jakich warunkach

Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4
WydrukujDo druku  !!! 
Odpowiedz  Forum BioTechnolog.pl » Studia i dalsza edukacja
Autor Wiadomość
maiko



Dołączył: 19 Lis 2010
Posty: 2


maiko
Wysłany: 19.11.2010, 13:51:27

A w jakim mieście polecacie analityke podyplomowo? studiował ktoś w poznaniu lub w gdańsku?
yenefer



Dołączył: 15 Lis 2010
Posty: 2
Skąd: Warszawa

yenefer
Wysłany: 08.06.2011, 14:31:15

złożyłam papiery na analitykę WUM - ma ktoś doświadczenie z tą uczelnią? Jak wyglądają zaliczenia, egzaminy itd?
espe



Dołączył: 07 Gru 2005
Posty: 101
Skąd: Szczecin
Studia: jestem absolwentem biotechnologii

espe
Wysłany: 21.06.2011, 19:46:37

A może wypowie się jakiś absolwent tej podyplomówki? Jak z pracą po tym kierunku i jakie zarobki? Nie chodzi mi już nawet o konkretne kwoty ale po ilu latach "spłacą" się same studia.

Pozdrawiam.
Em



Dołączył: 04 Gru 2010
Posty: 15
Skąd: Z labu
Studia: jestem absolwentem biotechnologii

Em
Wysłany: 13.07.2011, 20:28:23

Hej, jestem w trakcie podyplomówki.
90% słuchaczy na tych studiach już pracuje w diagnostyce (najczęściej molekularnej, ale nie tylko) a podyplomówka jest im potrzebna tylko do zdobycia numerka KIDLowskiego, często wymaga tego pracodawca. Generalnie ludzie po biotechnologii i biologii ale bez jakiegokolwiek doświadczenia zawodowego w diagnostyce laboratoryjnej lub weterynaryjnej nie mają czego szukać na podyplomówce. Polecam najpierw znaleźć zatrudnienie lub choćby bezpłatny staż w tej "branży", wyrobić sobie zdanie i doświadczenie zawodowe, a potem ubiegać się o takie studia.
Dlaczego? Są drogie, a zrobienie ich bez celu powoduje w końcu przedawnienie się uprawnień i wyrzucenie pieniędzy w błoto. Może to kubeł zimnej wody, ale takie są realia. Podyplomówka to nie przedłużenie sobie okresu studiów na podjęcie decyzji o rozpoczęciu dorosłego życia.

Zarobki: zależy od sytuacji. Jeżeli ktoś jest zatrudniony zaraz po studiach na stanowisku równorzędnym technikowi lub rejestratorce medycznej, to podwyższenie kwalifikacji się opłaci, najczęsciej jednak nie daje NIC poza gwarancją stałości zatrudnienia w branży (jeżeli ktoś już pracuje jako diagnosta tylko bez możliwości weryfikacji wyników, nie mówię o osobie bez doświadczenia ab front!). Co najwyżej otwiera drogę do specjalizacji.


Nie zrozumcie mnie źle:kocham swoją pracę (bardzo!) i zachęcam do próbowania swoich sił w dostaniu się do diagnostyki- o ile nie marzycie o zarobkach rzędu tysięcy euro. Ale odradzam podyplomówkę świeżo po studiach. NAJPIERW zaczepcie się w pracy, POTEM myślcie czy warto wydawać spore pieniądze na studia.

EM
Boo



Dołączył: 18 Wrz 2009
Posty: 37
Skąd: Lubelskie
Studia: jestem absolwentem biotechnologii

Boo
Wysłany: 15.07.2011, 13:44:02

Nie sposób się nie zgodzić z Em.
Jestem po btch, pracuję w nauce i właśnie skończyłam I rok podyplomowej analityki.
Wydawało mi się, że skoro umiem trzymać pipetę i mam 5-letni biologiczny background, a do tego pracuję w labie - to ten papierek pozwoli mi zmienić pracę na diagnostę w dowolnym momenie, kiedy tylko zechcę odejść z nauki.

Zimny kubeł przyszedł razem z wakacyjnymi praktykami. Nie musiałam ich robić, bo pracuję, ale doszłam do wniosku, że nawet nigdy nie widziałam laboratorium diagnostycznego od środka - więc skoro jest taka możliwość, to warto spróbować.

No i już wiem, że moje doświadczenie zdobyte w obecnej pracy jest w diagnostyce kompletnie nieprzydatne. Ba, powiem nawet, że pewne nawyki bywają zgubne..

Generalnie jest bardzo fajnie, jednak do poziomu choćby pani techniczki brakuje mi co najmniej kilku lat doświadczenia pod okiem wprawnego diagnosty.

Także, Em ma całkowitą rację.
Robienie studiów dla papierka - nie ma najmniejszego sensu.
Em



Dołączył: 04 Gru 2010
Posty: 15
Skąd: Z labu
Studia: jestem absolwentem biotechnologii

Em
Wysłany: 17.07.2011, 09:17:36

U nas (Poznań) praktyki są obowiązkowe, chyba że ktoś pracuje w laboratorium diagnostycznym na hematologii, biochemii, mikrze co najmniej rok. Laborek też było sporo i trochę się można było nauczyć (szczególnie mikra!). Szczerze przyznaję, że w takich laboratoriach (patrząc przez pryzmat praktyk) byłoby mi trudniej "zacząć", bo pewności w trzymaniu ezy, przygotowywania w oglądaniu preparatów mikroskopowych- nie mam. Ja jednak pracuję od początku w działce, w której czuję sie jak ryba w wodzie: wszystko na studiach miałam od izolacji DNA/RNA, PCRu, Real-Time PCRu, trawienia restrykcyjne, sekwencjonowanie... to jest mój świat i świat większości biotechnologów po zakończeniu studiów. I mogłabym bez problemu oceniać wyniki zaraz po przyjściu do pracy.

Uważam że rozporządzenie KIDL jest krzywdzące zarówno dla medycyny, jak i dla nas. ALE nie powinniśmy mieć po biotechnologii całkowitej wolności jako diagnosta. Powinniśmy móc pracować w immunologii, wirusologii i genetyce i tam podbijać wyniki. Umiemy robić bloty i badać kwasy nukleinowe. Dla tych, któzy znaleźli by zatrudnienie w innych dziedzinach, pozostawiłąbym podyplomówke, może w okrojonej formie (po co zajęcia z biologii molekularnej? po co z anatomii?)

Rozwijąc tę myśl: Będąc przy zdrowych zmysłach nie dałabym moich wyników weryfikować analitykowi po studiach- jest w biologii molekularnej niedouczony i każdemu analitykowi z chęcią to udowodnię jeśli by się ze mną nie zgadzał. A podbijać wyników gazometrii czy profilu lipidowego bym się nie tknęła po podyplomówce bez miesięcznego doszkolenia, żeby przypomnieć sobie normy i mechanizmy regulacyjne stojące za wynikami. W końcu bym za nie i za stojących za nimi ludźmi odpowiadała!
Boo



Dołączył: 18 Wrz 2009
Posty: 37
Skąd: Lubelskie
Studia: jestem absolwentem biotechnologii

Boo
Wysłany: 02.08.2011, 14:06:02

Lublin jak widać bardziej kozacko sobie poczyna - bo wymaga jedynie, aby praca była "jako tako" związana z zawodem.

Więc jeśli ktoś pracuje na uczelni, w jednostce badawczo rozwojowej albo jakimś przemysłowym labie - z praktyk może czuć się zwolniony. Co osobiście uważam za duży błąd.

Tam gdzie ja robię praktyki nie bawią się w westerny (a przynajmniej nie takie klasyczne jakie mi są znane) ani w RT-PCR, a z tego co robią - serio, o prawie niczym nie miałam pojęcia, że tak a nie inaczej fizycznie się to mierzy/bada/analizuje.

Ponadto, podejrzewam, że stricte molekularną diagnostyką nie zajmują się w polskich laboratoriach przyszpitalnych powszechnie. Dlatego być może wyjściem byłoby stworzenie na btch jakieś krótkiego kursu np. biologii molekularnej w diagnostyce i pozwolenie ludziom od DNA po skończeniu studiów na wykonywanie zawodu diagnosty z jakimś ograniczeniem.

Co do programów studiów - to można tu podać całą listę argumentów jakie te programy są bzdurne i szybko wykazać, że większość przedmiotów ma nabić kabzę uczelni, a nie głowy słuchaczy. Jednak dopóki zarabia na tym rzesza profesorów nic programu nie zmieni.

Takie jest moje połowicze zdanie - bo czyż absolwentowi, który odbył kurs anatomii, fizjologii, histologii etc. - potrzebne są te przedmioty po raz drugi?
Zapewne nie, bo ani w fizjologii, a tym bardziej już w anatomii i histologii raczej niewiele się zmienia, a podręczniki są z ubiegłego wieku.

Jednak jeśli mamy do czynienia z absolwentem np. chemii - tu pojawia się problem, dla takich ludzi cały program tych studiów jest kompletnie nowy i oni uczą się wszystkiego od zera.
Podobnie biolodzy ze specjalizacją ogólną - blade mają pojęcie o biologii molekularnej.
Więc kiedy jedni się nudzą na zajęciach inni zaciekle notują - i odwrotnie.
Lekarze też się średnio sprawdzają - anatomię i fizjologię mają opanowaną, ale już o enzymach restrykcyjnych nie słyszeli.

Ta zbieranina ludzi o różnym doświadczeniu i wiedzy jest na tych studiach najgorsza, jednak tylko zbieranina zapewnia uczelniom profit. Wyłączenie z możliwości robienia tych studiów np. chemików czy jakiejkolwiek innej grupy sprawi, że przestaną one być dla uczelni opłacalne...

Co do analityków świeżo po studiach - widuję na praktykach takich, którzy pipetują na pipecie automatycznej palcem wskazującym a na szklanej kciukiem - bo tak ich rzekomo nauczono...
Sporą mają wiedzę teoretyczną, w niektórych kwestiach większą niż moja, ale jeśli trzeba sięgnąć do źródła i wyjaśnić dlaczego jakiś parametr zależy od jakiegoś czynnika, to odpowiadają - bo tak..
Dopiero po chwili przychodzi refleksja, właśnie - dlaczego tak się dzieje?
AM w bardzo ograniczonym stopniu uczy myśleć takimi kategoriami. Ja obserwuję, że wiedza podawana przez nich jest bardzo pragmatyczna i pamięciowa (w porównaniu nawet do analogicznych przedmiotów z uniwerku jak choćby mikrobiologia czy biol.molekul.)
Np. nie mogłam się nauczyć markerów zawału serca (wymienione i opisane, do wyklepania), dopóki nie siadłam z książką i nie doczytałam co się przy zawale po kolei dzieje i dlatego można oznaczać taki a nie inny paramter..
Dopiero wtedy kiedy to zrozumiałam skąd to się bierze mogłam to zapamiętać.

Inna sprawa, że nie ma na tych studiach zajęć praktycznych, godzinowo to wszystko jest niepotrzebnie przeładowane (60 godzin jakieś patofizjologii czy pierwszej pomocy, które można zrobić konkretnie, w mniejszym wymiarze).
Nikt też (a przynajmniej niewielu wykładowców) rozgranicza materiał, który dają dziennym i podyplomowym. Bo naprawdę pewne podstawy podstaw jeszcze z liceum czy podstawówki można sobie darować.


Btw, serdecznie gratuluję świetnego bloga - przydał się kiedy na praktykach mieliśmy pobrać krew na polimorfizmy i panie z labu w chaosie obdzwaniały koleżanki z innych z labów, na co to to się pobiera Smile
Nikt świeżaka nie słuchał (tzn pewnie wolały się upewnić, że na EDTA, chwała im Smile - ale mi miło było wiedzieć Smile

Tak więc blog uczy i bawi Smile
Dudek



Dołączył: 21 Sie 2006
Posty: 149
Skąd: magazynier razy 2 hehe

Dudek
Wysłany: 04.08.2011, 19:33:56

Em napisał:

Uważam że rozporządzenie KIDL jest krzywdzące zarówno dla medycyny, jak i dla nas. ALE nie powinniśmy mieć po biotechnologii całkowitej wolności jako diagnosta. Powinniśmy móc pracować w immunologii, wirusologii i genetyce i tam podbijać wyniki. Umiemy robić bloty i badać kwasy nukleinowe. Dla tych, któzy znaleźli by zatrudnienie w innych dziedzinach, pozostawiłąbym podyplomówke, może w okrojonej formie (po co zajęcia z biologii molekularnej? po co z anatomii?)


Dążono do tego, żeby nie rozdrabniać tego zawodu na małe kawałki, czy dobrze czy źle można polemizować.
Mówienie o całej grupie ludzi z tytułem mgr biotechnologii jest zdecydowanie niewłaściwe. Czemu? Proponuję porozmawiać z absolwentem btch UMCSu a UP Lublin chociażby, a jak ktoś chce zrobić O.o to zamiast UP Lublin z absolwentem biotechnologii uczelni w Częstochowie na przykład - emocje myślę że gwarantowane.
Zastanawiam się czy napisać jakie pojęcie o diagnostyce ‘poza-molekularnej’ mają absolwenci kierunków uczestniczących w podyplomówce (wśród których biotechnologów z koszmarkami jest najmniej, zwłaszcza po uczelniach z niezłej półki), tak się składa że mam zajęcia zarówno ze studentami analityki 5-letniej i słuchaczami podyplomówki ;] Najciekawsze rzeczy pamiętam (dobre sto głupot tak na zawołanie pewnie będzie) czasem się głos na głowie jeży... złe trzymanie pipety jest żałosne na pewno, ale mało szkodliwe dla zdobywcy wyniku który niegdyś wyjdzie z labu, a jest się czego bać, jeśli ci ludzie będą wykonywać zawód DL ;] Oczywiście próbuję nie oceniać całej populacji podyplomowych na tej podstawie, bo mimo że jest to niejednokrotnie ośmieszajce, nie świadczy o wszystkich absolwentach po danym kierunku, ale pewne prawidłowości czasem widać.
Em napisał:

Będąc przy zdrowych zmysłach nie dałabym moich wyników weryfikować analitykowi po studiach- jest w biologii molekularnej niedouczony i każdemu analitykowi z chęcią to udowodnię jeśli by się ze mną nie zgadzał.


Myślę że analityk świeżo po studiach (czy po każdym innym kierunku, czy w innym zawodzie zupłnie), jest niedouczony nie tylko w obrębie biologii mol., ale prawdopodobnie każdej dziedzinie DL. Natomiast nieskromnie wspomnę, że analityk po studiach zagnie biotechnologa świeżo po podyplomówce w znacznie większym zakresie diagnostyki medycznej (biologia molekularna to tylko tylko jedna z działek - na blotach i innych fiszach świat się ani nie zaczyna ani nie kończy póki co), niż na odwrót. Oczywistym jest, że w zakresie biologii molekularnej (prawdopodobnie tylko w tym) przeciętny biotechnolog ma rzeczywistą przewagę zarówno w teorii jak i umiejętnościach praktycznych nad analitykiem.

Boo napisał:

Co do analityków świeżo po studiach - widuję na praktykach takich, którzy pipetują na pipecie automatycznej palcem wskazującym a na szklanej kciukiem - bo tak ich rzekomo nauczono...


1) nie pamiętam żeby w ogóle ktoś u mnie z roku pipetował wskazującym w połowie chociażby studiów, jeśli tak mówisz to wierzę, na pewno nie jest to norma i na pewno ich nie nauczono tak i pamiętam że takie sztuki były dość szybko wykorzeniane na początku II roku Smile nie wyobrażam sobie tego, właśnie próbuje nacisnąć tym wskazującym i palec aż boli, może za dobre sprężyny mamy (może to specjalne dla analityków medycznych?) Very Happy
2) podyplomówka z analityki medycznej na UM nie upoważnia też raczej do całościowego wypowiadania się do tego 'jak uczą' na danej uczelni, zapewniam Cię że jesteście traktowani więcej niż ulgowo i zupełnie z przymrużeniem oka (i sucha teoria... żal.pl) ;p nie ma naprawdę porównania.
Em napisał:

Sporą mają wiedzę teoretyczną, w niektórych kwestiach większą niż moja, ale jeśli trzeba sięgnąć do źródła i wyjaśnić dlaczego jakiś parametr zależy od jakiegoś czynnika, to odpowiadają - bo tak..


W niektórych kwestiach po analityce mają większą wiedzę teoretyczną nawet? A to zaskoczenie. Ja myślałem że dla biotechnologa takie podstawy diagnostyki, które na studiach z analityki są rutyną, jak PTA w celu oznaczenia przeciwciał nieregularnych, wykonanie rozmazu szpiku/krwi obwodowej i policzenie do 100 komórek + ewentualna cytochemia w zależności co podejrzewasz po rozmazie/cytometr, czy w miarę prawidłowe wykonanie gazometrii i interpretacja wyniku to takie tam banałki... ;p jeśli teoria jest spora (a jest ogromna), to oczywiście analitycy powinni wytłumaczyć coś od A do Z, tego nas uczyli i wymagali, nauka poszła w las mówisz? Niestety, tacy analitycy nie świadczą dobrze i dziwię się temu, bo wątpię że pozdawali kiedyś bez rozumienia tematu, bo jest spora grupa prowadzących, którzy tępią za tzw. recytacje, co procentuje w późniejszej pracy w zawodzie, gdzie tabelką często można sobie d*** podetrzeć co najwyżej. Chciałbym móc tak samo wymagać od słuchaczy podyplomówki, ale w obecnym stanie organizacji jest to nierealne i dołujące, bo to też będą diagności. Bez wątpienia niejedno 3,5 tys. za semestr poszło by na marne u niektórych, tymczasem ten papierek dostaje każdy kto chce, bo uczelnia widzi $$ i zdać ma każdy, dobrze nie jest.
Boo napisał:

Ja obserwuję, że wiedza podawana przez nich jest bardzo pragmatyczna i pamięciowa (w porównaniu nawet do analogicznych przedmiotów z uniwerku jak choćby mikrobiologia czy biol.molekul.)



To fakt że teorii jest bardzo dużo, ale praktyki też mało nie jest (teraz w ostatnich 3-4 latach program się trochę zmienił i praktycznych zajęć jest więcej, dobrze że tak). Niestety zdaję sobie sprawę że podyplomówka jest tragiczna (na lubelskim Umedzie, ale z tego co wiem na innych nie lepiej), ale mimo wszystko podobieństw ze studiami (które są całkiem sensowne uważam) nie widzę. Wielka szkoda, bo to nie sprzyja nikomu.
Ps. Biologia molekularna na UM Lublin jest prowadzona w całości przez biotechnologów po UMCSie, włączając w to kierownika Katedry Biochemii i Biotechnologii (prof. G), adiunkta (dr S.) i asystentkę (mgr P.). Na innych katedrach też dużo bio(techno)logów pracuje/doktoryzuje się, masz z niektórymi zajęcia na podyplomówce (tyle że jak się nie przyznają sami to nie wiadomo bo dr. n. farm. / med. przed nazwiskiem nie ujawnia co skończyli) Wink
Boo napisał:

Np. nie mogłam się nauczyć markerów zawału serca (wymienione i opisane, do wyklepania), dopóki nie siadłam z książką i nie doczytałam co się przy zawale po kolei dzieje i dlatego można oznaczać taki a nie inny paramter..Dopiero wtedy kiedy to zrozumiałam skąd to się bierze mogłam to zapamiętać.


Mam wrażenie że mówisz to w formie prawdy objawionej, a ja nie wyobrażam sobie inaczej się tego nauczyć Wink
Em



Dołączył: 04 Gru 2010
Posty: 15
Skąd: Z labu
Studia: jestem absolwentem biotechnologii

Em
Wysłany: 12.08.2011, 09:50:33

@Dudek, @Boo: dobrze puentujecie to, co i ja właśnie wskazałam: biotechnolog nie nadaje się do całej diagnostyki medycznej.

Cytat:


Ponadto, podejrzewam, że stricte molekularną diagnostyką nie zajmują się w polskich laboratoriach przyszpitalnych powszechnie.



Cytat:

Natomiast nieskromnie wspomnę, że analityk po studiach zagnie biotechnologa świeżo po podyplomówce w znacznie większym zakresie diagnostyki medycznej (biologia molekularna to tylko tylko jedna z działek - na blotach i innych fiszach świat się ani nie zaczyna ani nie kończy póki co), niż na odwrót. Oczywistym jest, że w zakresie biologii molekularnej (prawdopodobnie tylko w tym) przeciętny biotechnolog ma rzeczywistą przewagę zarówno w teorii jak i umiejętnościach praktycznych nad analitykiem.



Oczywista oczywistość? ale czy diagnostyka molekularna to w naszym kraju marginesik... Zdziwicie się, ale WIĘKSZOŚĆ mojego roku podyplomówki to własnie diagnosci molekularni. Zmuszeni do robienia studiów cytogenetycy, wirusologowie molekularni (robiący gł. ilościowe PCRy), pracownicy zakładów mikrobiologii i SANEPIDów specjalizujący się w ELISAch i typowaniu szczepów PCRem, diagności molekularni chorób dziedzicznych i nowotworów... pracowników laboratoriów ogólnych można policzyć na palcach jednej ręki.
Do czego zmierzam: do tego, że z przyjemnością wskoczyłabym (jak i inni mi podobni) od razu na specjalizację z laboratoryjnej genetyki medycznej, która oszczędziłaby mi sporo frustracji i czasu związanego z ładowaniem sobie do głowy wartości referencyjnych w mg% i mmol/l dla troponin, HbA1C i innych totalnie zbędnych mi rzeczy. To wietrzeje z głów po miesiącu ale mieć to w głowach na egzaminie trzeba. Gdyby system był zbudowany logicznie, pozwalałby na kształcenie specjalizacyjne pogłębiające wiedzę i dające profesjonalne podstawy do rozwoju zawodowego, a nie rozbijający mózg na strzępy tym, którzy chcą się doskonalić.
Dlatego nie krytykuję samej idei studiów podyplomowych. Krytykuję udaną akcję zamknięcia pewnej grupie (biotech, biol) dostępu do zawodu, który jest całkowicie zbieżny z ich umiejętnościami i wiedzą. podkreslam to zresztą na blogu co jakiś czas- takie kwiatki można znaleźć na wynikach bardzo drogich i decydujących o życiu ludzkim badań z innych placówek, że aż włos się jeży. A jest to efektem właśnie odcięcia specjalistów nie-analityków od głosu oraz traktowania "molekuł" jako tematu tabu w diagnostyce medycznej.

Cytat:

Dążono do tego, żeby nie rozdrabniać tego zawodu na małe kawałki, czy dobrze czy źle można polemizować.



Uważam że powinno się go rozbić na kawałki. Świetnie pokazuje to specjalizacja ogólna z diagnostyki:doprowadza do rozstroju nerwowego, gdyż ogrom wiedzy "ogólnej" jest tak wielki, że coraz trudniej go ogarnąć pojedynczej jednostce. Czemu by nie wprowadzić specjalizacji już na poziomie studiów wyższych z analityki np. po 2 roku? Mikrobiologia, analityka ogólna, hematologia+ serologia + transfuzjologia, takie 3 bloki byłyby całkiem sensowne. A diagnostykę molekularną i cytogenetykę zostawić biotechnologom, których na rynku pracy jest dużo i jest w czym wybierać.

Cytat:

Mówienie o całej grupie ludzi z tytułem mgr biotechnologii jest zdecydowanie niewłaściwe. Czemu? Proponuję porozmawiać z absolwentem btch UMCSu a UP Lublin chociażby, a jak ktoś chce zrobić O.o to zamiast UP Lublin z absolwentem biotechnologii uczelni w Częstochowie na przykład - emocje myślę że gwarantowane.



To że nauczanie biotechnologow, analityków i biologów stoi na bardzo róznym poziomie nie ma znaczenia. Od czego jest rekrutacja? Od odsiewania ludzi z potencjałem od plew. Kilka odpowiednio zadanych pytań, rozmowa lub praktyki przed zatrudnieniem na etacie załatwia sprawę. No chyba że rekrutacja odbywa się po nazwisku. W takim przypadku tylko załamywać ręce ;(
Owieczka



Dołączył: 31 Maj 2005
Posty: 101
Skąd: Ruda Śląska
Studia: jestem absolwentem biotechnologii

Owieczka
Wysłany: 31.08.2011, 22:19:03

Witam!
Ja zapisałam się na CM UJ na studia podyplomowe i zamierzam rozpocząć je od października.
Jako biotechnolog, od praktyk przymierzałam się do tego kierunku. Po ŚUMie gdzie studiowałam na WF i OML, rozpoczęłam pracę w labie, pech (nie pech) chciał, ze na początku wylądowałam na Okienku i rozdziale, gdzie poza pierwszymi stresami i nieumięjętnością pobierania materiału (chociaż przedmiot taki miałam) w sumie źle z wiedzą nie było Very Happy a tam trzeba wiedzieć wszystko np. w jakim kierunku jest badanie ANA, ANA profil, o czym świadczą takie a takie parametry. Mnie się trafiło ostatecznie pracować na analityce ogólnej, gdzie 1,5 miesiąca szkoliłam się w oglądaniu preparatów zarówno moczu jak i kału. Nie mam problemu w interpretacji tych wyników, rozróżniam wszelkie elementy jakie mogę znaleźć w badanym materiale i wiem o czym on świadczy. Wiem, że to tylko część tej ogromnej dziedziny, ale mnie to pociąga! Najbardziej jednak analityka ogólna, jest ciekawa, najbardziej chyba (poza mikrą, molekułami i hematologią) manualna. A jakie cuda można nieraz znaleźć Wink
Mimo, ze jestem biotechnologiem i tak jak piszecie powinnam mieć mierne pojęcie o diagnostyce, sama siebie doszkalam, bo nawet jakbym była na dzień dzisiejszy analitykiem/diagnostą, bez samokształcenia daleko bym nie zaszła.
Odpowiedz  Forum BioTechnolog.pl » Studia i dalsza edukacja
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4
Strona 4 z 4
Skocz do:  
Copyright © 2004-2007 BioTechnolog.pl. Powered by phpBB © phpBB Group.