jestem ciekawy co doktorzy/profesorzy na Waszym wydziele dzialaja, tj. co konkretnego robia, moze jakies szczegolne badania, ewentualnie jakies nie szczegolne, moze co innego? naukowego rzecz jasna...
od czasu do czasu pojawiaja sie jakis publikacje w zagranicznych czasopismach naukowcyh, no weic nad czyms na pewno musza pracowac, sek w tym ze glownie o danych badaniach dowiadujemy sie tak mniej wiecej po roku, albo wiecej, gdy dla ciekawostki prowadzacy nam powie na cwiczeniach, ze to jakas nasz/a pan/i profesor nad tym badala i teraz mozemy sobie pokserowac jej publikacje, ale tak "na zywo" to nie bardzo wiadomo, oczywisce "tajemnica sluzbowa" obowiazuje, ale tak mniej wiecje to dobrze by bylo wiedziec co jest na naszym uniwerku grane
moze to moj blad, gdyz nie bardzo "draze" ten temat, ale moi znajomi tyle samo wiedza na ten temat co ja, a przeciez nie pojde do profesora i sie zapytam co robi ;D
sa zapewne "branzowe zasady" ze przed publikacja to sie nie mowi nic, no ale chyba swom studencinom mozna cos "spiknac" przynajmniej co jest badane, jaki kierunek dzialan...
troche z mojej winy, nie naleze do zadnego kola naukowego, nie moge powiedziec coz takiego ciekawszego sie dziaja na moim wydziale, z drugiej tez strony to wydaje mi sie ze dzialania naszych doktorow/profesorow powinny byc szerzej "reklamowane" szczegolnie na wydziale...
teraz mam wrazenie ze szybciej i wiecje wiadomo na ten temat za granica, w usa, niz na naszym wydziale
pewnie nie znam jeszcze wszystkich zasad, sposobow dzialania, wiec nie moge do konca uwazac czy cos jest dobrze, czy zle, mam wiec pytanie jak to jest u Was na wydziale? jakie badania sa prowadzone?
bym zapomnial, ja jestem na UMCS (Lublin)
willi
Dołączył: 22 Paź 2004 Posty: 21
Wysłany: 26.10.2004, 22:08:39
Sprawa ma sie nastepujaco... z reguly zainteresowani oglonie wiedza czym sie zajmuje konkurencja
Kierunek prowadzonych badan mozna zaobserwowac przygladajac sie tematom prac magisterskich, doktorskich
Wydaje mi sie ze jeszcze przed rozpoczeciem pracy magisterskiej mozna sie wlaczyc w prowadzone badania, prace... tylko trzeba sie zainteresowac, zapytac i wykazac umiejetnosciami. Nikt nie pozwoli np. na nauke podstawowych czynnosci labolatoryjnych na cennym (niekoniecznie drogim) materiale. Tak wiec cos juz trzeba umiec i malymi kroczkami do przodu.
Z publikacjami niestety masz racje... w dobrych czasopismach art. sa recenzowane potem korekta, potem szczotka i dopiero druk.... to wszystko trwa. O waznych publikacjach zaczyna sie mowic dopiero jak czasopismo przyjmie je do druku. Co daje publikowanie? punkty! po co te punkty? by wydzialy, katedry itd dostaly wiecej pieniazkow... Jak to zawsze bywa jesli nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniazki.
To tak w wielkim skrocie
Ponadto kadra naukowa jest mocno obciazona! praca dydaktyczna + badania wlasne to czasem duzo...
ja jestem na uniwerku we wroclawiu, u nas cały instytut podzielony jest na zakłady np zakład patologii komórki, lipidów i liposomów, biologii molekularnej, białek , biofizykii itd i np w zakłądzie gdzie ja bede robic magisterke kierownikiem jest profesroka ale to magistranci i doktoraci prowadza badania na dany temat, my sprawdzamy zmiany cytoszkieletu w komorkach nowotworowych i apoptotycznych
czasem cos mi sie uda znaleźć jakis ich artykuł, szczególnie w acta biochemica (mam nadzieje ze nei przekrecialam nazwy, czy cos koło tego, dużo artukułow z tego pisma jest dostępnych w internecie wiec mozna poszukac swoich profesorow
no wlasnie o tochodzi ze artykul znajdujemy i wtedy sie dowiadujemy nad czym oni pracowali przez np. ostatni rok, a tak na wydziale nie wiadomo co robi sie...
no ale juz sie troche dowiedzialem, jeden z doktorow nam poopowiadal, no i w zaleznosci od zakladu jedni pracuja nad "ulepszeniem" dzialania Rhizobium, badaja jakies bakterie co by mialy rozkladac rope, inni znajduja sobie jakies bialko w komorce i je blokujac sprwdzaja co sie bedzie dziac, wczesniej jeszcze trzeba znalezc wlasnie "cos" co zablokuje to bialko, i to "cos" moze byc potencjalnym lekiem na jakas chorobe, w ktorej to te bialko w komorce ma jakies znaczenia...
ale glownie na wykryciu bialka+substancji_blokujacej sie konczy, gdyz prakuje $$$, wiec praca polegan na robieniu podstwa pod dalsze badania,
z tego wzgledu spektakularnych odkryc nie mozemy sie spodziewac - jak na powiedziano, ale tez na zadnym innych uniwerku w Polsce nie jest lepiej
wiec zaraz rozmowa zeszla na temat trudnej sytuacji polskiej nauki, 1. brak pieniedzy, 2. czesto to co jest to wydawane nie tak jak powinno byc, 3. zlym kierunku rozwoju uniwersytetu (naszego), 4. na pocieszenie - ze sa kreje gdzie maja gorzej wiec nie jest tak tragicznie...
Yulek
Dołączył: 07 Lis 2004 Posty: 50 Skąd: Białystok
Wysłany: 27.11.2004, 20:26:46
ja coprawda niemam kadry na wydziale ale mam cos rownie dobrego :> moja byla pani profesor od chemii (byla bo juz chemii nie mam w profilu) ma jako jedyna nauczycielka w szkole nowa sale - nowiutkie lawki krzesla biurko komputer szafy glazure i terakote w sali wiecie dlaczego ? bo po jednym z doswiadczen a wlasciwie jego niewyjsciu sala nienadawala sie do uzytku :> bimber jej wybuchl :> to musialo byc cos :> i na suficie odstaja platy farby niektorzy dorosli sa tacy dziecinni :>
co robi kadra naukowa na moim wydziale???? a dokładnie jeden z profesorów...... może to i nie na temat ale nie spodziewałam sie , że coś takiego może wydarzyć się....otóż jeden z moich profesorów w trakcie wykładu wyszedł z sali, trzasnął drzwiami i jeszcze nazwał nas gówniarzami i powiedział, że spotkamy się na egzaminie,a wszystko to bo podobno byliśmy za głośno co było zresztą nieprawdą a że powiadomiono nas o tym, że jest to u niego normalne i że jest on pamiętliwy zmuszeni jesteśmy wręczyć mu tzw. "prezent" bo dosadniej tego nie nazwę............ i tak dzieje sie podobno co roku.....
no, tacy to tez sie moga przytrafic, ale wydaje mi sie ze to juz pozostalosci, jak zakonczy on swoja kariere to sa marne szanse aby ktos nowy o podobnym zachowaniu mial sie pojawic... tak wiec trzeba zacisnac zeby i przetrzymac ;o) bo jak piszesz - ze to jest normalne u niego - czyli na gorze zapewne o tym wiadomo i jak sie nic nie robi to trudno aby akurat teraz zaczeto - potraktowac go tak jak on traktuje, olac troche mimoe ze profesor, po egzaminie zapomniec...
Ola
Dołączył: 29 Wrz 2004 Posty: 112 Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 10.12.2004, 09:19:16
To się nazywa wymuszenie łapówki i jest karalne;)...U mnie w mieście na sąsiedniej uczelni było kilka takich afer...i ci belfrowie już nie uczą...Kwestia jest taka, że trzeba się odważyć...
Yenna
Dołączył: 04 Sty 2005 Posty: 30 Skąd: Wrocław
Wysłany: 15.01.2005, 00:02:04
co robi moja kadra? ano dzis z gazety się dowiedzialam co- znaleźli lek na pewien rodzaj raka... czuje się z nich dumna szkoda tylko, że nie mają pieniędzy na patenty i dalsze badania, ech...
pozatym patety to ciezka sprawa. potrzeba na nie wiele pieniedzy, a uniwersytety w polsce nie maja, jak to jest np. w USA, rozwinietych wlasnych struktutr, ktore by sie tymi patentami zajmowaly. Dodatkowo nie placa one za wyrobienie patentu. wszystko spoczywa na naukowcu. efekt jest takie ze albo sie nie patentuje wcale, albo badacz musi sobie "zyl nawypruwac" by taki patent jakos zalatwic i wykombinowac jakies pieniadze.
slyszalem ze w na uniw. amerykanskich, kiedy jakis prof. konczy badania, cos tam uzyskuje to trafia to do biura, w ktorym sa specjalisci decydujacy czy to sie da czy nie da opatentowac. potem niezaleznie od naukowca, bez zawracania mu glowy, jego praca jest patentowana na koszt uniwerku.
czemu w polsce nikt niemoze czegos podobnego zorganizowac na mniejsza skale?
Yenna
Dołączył: 04 Sty 2005 Posty: 30 Skąd: Wrocław
Wysłany: 15.01.2005, 23:58:42
ano, gazeta całkiem niepozorna, bo darmowe "metro" ale sam profesor mowi, ze na patent miedzynarodowy potrzebuja ok 30 tys euro... i ze raczej nie dostana takich pieniedzy, bo nawet na aceton im brakuje... i ze jego asystent w USA prawdopodobnie juz bylby profesorem, a u nas to lipa...
ech, odechciewa mi sie uczyc jak to widze
Admin BioTechnolog.pl
Dołączył: 08 Kwi 2004 Posty: 191
Wysłany: 18.01.2005, 21:42:38
informacje o tym kto co robi, zrobil z Polsce, mozna znalezc na stronie: