Polscy genetycy chcą odtworzyć wymarłego tura

Za pomocą DNA znajdującego się w muzealnych szczątkach turów, polscy naukowcy z Katedry Biochemii i Biotechnologii Akademii Rolniczej w Poznaniu oraz Instytutu Genetyki Człowieka PAN chcą odtworzyć tura - zwierzę, które w średniowieczu było symbolem polskich lasów.

Projekt uzyskał poparcie Ministerstwa Ochrony Środowiska. Inicjatorem i koordynatorem zmierzających do tego badań jest Polska Fundacja Odtworzenia Tura (PFOT). Organizacja ta powstała 13 października 2006 roku. Skupia kilku wybitnych polskich specjalistów z dziedziny genetyki, embriologii i biotechnologii. Wiodącą rolę odgrywają prof. Ryszard Słomski z Akademii Rolniczej w Poznaniu i prof. Jacek A. Modliński z Zakładu Embriologii Doświadczalnej Instytutu Genetyki i Hodowli Zwierząt PAN w Jastrzębcu pod Warszawą. Inauguracji PFOT towarzyszyło uroczyste odsłonięcie tablicy poświęconej turowi w Warszawskim Ogrodzie Zoologicznym.

Po co powołano PFOT, co jest jej celem i dlaczego to właśnie tur jest obiektem jej zainteresowania? "Jest to zwierzę kojarzone z Polską, z naszymi ziemiami - tłumaczy prof. Słomski. - W pewnym sensie symbolizuje nasz kraj. To tutaj wyginęli ostatni przedstawiciele tego gatunku". Zadaniem Fundacji jest m.in. pozyskiwanie i gromadzenie potrzebnych funduszy, głównie od prywatnych sponsorów, a także ze środków unijnych.

WIELKI I SILNY

Tur (Bos primigenius) był jednym z największych zwierząt, jakie kiedykolwiek zamieszkiwały Europę. Dorosły samiec osiągał do 3 metrów długości i 2 metrów wysokości w kłębie, a ważył 800-1000 kg. Był przedstawicielem rzędu parzystokopytnych. Naukowcy uważają, że od tura właśnie, udomowionego w Azji 608 tysięcy lat temu, wywodzi się większość ras współczesnego bydła.

Przodkowie tura pojawili się w epoce pliocenu (2 mln lat temu) w Indiach. Z czasem te roślinożerne zwierzęta rozprzestrzeniły się na terenach leśnych całej Azji i Europy oraz na północy Afryki. Zamieszkiwały zwarte i położone w nizinach puszcze, zapewniające obfitą bazę pokarmową w postaci roślin jednoliściennych (wszelkiego rodzaju traw i turzyc). Samice turów - krowy cieliły się corocznie po trwającej 9 miesięcy ciąży, rodząc przeważnie jedno cielę.

Ostatnie tury wyginęły w Polsce. "Proces ich wymierania rozpoczął się już X wieku, ale później nastąpiło gwałtowne, skokowe zmniejszenia pogłowia - mówi Słomski. - Najpierw zwierzęta znikły z terenów Europy Zachodniej (w X wieku z Francji, na przełomie XI i XII z Niemiec). W XIV wieku żyły już tylko na Mazowszu. Ostatecznie, w 1627 roku na terenie Puszczy Jaktorowskiej niedaleko Grodziska Mazowieckiego doszło do padnięcia ostatniej krowy".

Wśród przyczyn wymarcia turów wymienia się m.in. polowania, utratę środowiska życia (wynikającą z intensywnego rozwoju rolnictwa), zmiany klimatyczne oraz choroby przenoszone przez bydło. "Być może była to choroba, być może srogie zimy, a może jakieś inne czynniki - mówi Słomski. - To także jest przedmiotem naszego badania. Warto dokładnie zbadać przyczyny wyginięcia tura, chociażby po to, aby zapobiec podobnej sytuacji w przypadku bydła domowego".

PLAN DZIAŁANIA

Dzięki eksponatom muzealnym wymarłych przed wiekami zwierząt, a konkretnie materiałowi genetycznemu pobranemu z ich kopalnych szczątków, polscy genetycy chcą przywrócić tura rodzimym lasom. W zachowanych kościach tych zwierząt pozostało bowiem DNA, które można sklonować.

"Planowane badania wpisują się we współczesne kierunki poszukiwań dotyczące starożytnego (kopalnego) DNA - uważa prezes Fundacji, dr Mirosław Ryba. - Na Zachodzie badania takie prowadzone są od 20 lat, a ich wyniki publikowane m.in. w takich czasopismach, jak +Nature+, +Science+ i +Proceedings of the National Academy of Sciences USA+, których nikt nie zalicza do kategorii science fiction".

"Należy również uświadomić sobie, że korzyści z badań nad DNA tura to możliwość wdrażania nowych technologii w inżynierii genetycznej i biotechnologii. Badania nad starożytnym DNA przyczyniły się bowiem do pełniejszego zrozumienia pochodzenia człowieka, migracji po różnych kontynentach, śledzenia mutacji, zaś badania DNA mumii egipskich i szczątków odkrytych w lodowcach pozwoliły lepiej poznać rozwój naszej cywilizacji" - dodaje Ryba.

Naukowcy zapewniają, że na obecnym poziomie wiedzy w dziedzinie genetyki i biotechnologii można myśleć o wyhodowaniu zwierzęcia nieomal identycznego z wymarłym turem (ok. 99 proc. zgodności genetycznej).

"Jednak projekt ten to nie tylko samo odtworzenie gatunku - podkreśla prof. Słomski. - To także poznanie jego losów, wyznaczenie pokrewieństwa z innymi gatunkami, wskazanie najbliższych krewniaków, stwierdzenie podobieństw i różnic np. z bydłem domowym. Ważne więc, abyśmy to odtworzenie traktowali szerzej niż tylko doprowadzenie do narodzin biegającego zwierzęcia".

Chodzi też o to, jak mówi naukowiec, aby wskazać, że niektóre gatunki giną wprost na naszych oczach. "Dla przyrody te 400 lat od śmierci ostatniej turzycy, to mniej niż mgnienie oka. Dlatego warto pracować nad metodami, które w przyszłości mogłyby zapobiegać podobnym sytuacjom.

DO SUKCESU - KROK PO KROKU

Jak tłumaczy prof. Słomski pierwszy etap prac, zmierzających do sklonowania przedstawiciela wymarłego gatunku, polega zawsze na wyizolowaniu jego DNA. "Najpierw, bazując na zachowanych szczątkach tura - głównie kościach - musieliśmy uzyskać jego informację genetyczną. Ten etap zakończył się powodzeniem. Jest to o tyle ważne, że uzyskanie informacji genetycznej z materiałów archiwalnych często jest bardzo trudne. Wymaga nie tylko dobrej metodyki, ale i dużo szczęścia".

Krok drugi polega na sprawdzeniu, na ile informacja genetyczna będzie "współdziałać" z naukowcami - czy podda się ich procedurom laboratoryjnym. To także genetycy mają już za sobą. "Teraz jesteśmy na etapie poznawania DNA tura - wyjaśnia Słomski. - Jeśli zdobędziemy środki finansowe, prace nabiorą większego tempa. Jeśli nie, nasz eksperyment wciąż będzie miał charakter hobbystyczny i potrwa dużo dłużej".

"Dobrze, żeby prace te były w całości wykonane w Polsce - dodaje naukowiec. - Nie chcemy, aby przejął je jakiś zagraniczny ośrodek badawczy". Jak wyjaśnia, ma to znaczenie nie tylko dla prestiżu kraju i prowadzącego badania instytutu. "Odtwarzanie gatunku to bowiem nowoczesna biotechnologia. Możność pracy w tym zakresie jest niezwykle mobilizująca i bardzo cenna. Pozwala dużo się nauczyć, wdrożyć dużo procedur i uczestniczyć w wymianie myśli naukowej".

Obecnie wszystkie badania prowadzone są w laboratoriach Katedry Biochemii i Biotechnologii Akademii Rolniczej w Poznaniu. Ale w skład grupy badawczej, poza przedstawicielami tej jednostki, wchodzą także naukowcy z Instytutu Genetyki Człowieka PAN. "Działamy wspólnie!" - podkreśla Słomski.

Analizowanie DNA tura służy także innemu celowi. Na podstawie uzyskanych dzięki niej informacji, wybiera się matkę zastępczą, która urodzi klonowane zwierzę. Musi być ona przedstawicielem gatunku, który jest najbardziej podobny genetycznie do gatunku klonowanego.

W NAUCE NIE MA RZECZY NIEMOŻLIWYC

Słomski przestrzega przed utożsamianiem omawianych badań z tym, co pokazują nam autorzy filmów i książek science fiction. Wyjaśnia, że postępowanie, które przedstawiono np. w "Parku Jurajskim" Spielberga jest po prostu niemożliwe - nie ma obecnie technologii, które by je umożliwiły.

Dodaje jednak: "Przez 35 lat swojej pracy wiele razy już słyszałem że coś jest niemożliwe, a potem okazywało się, że jednak jest możliwe. Dzięki takiemu podejściu - dążeniu do niemożliwego - zostało przełamanych wiele barier w nauce. Np. odkrywca struktury DNA, James Watson, w tym roku w czerwcu poznał w pełni własną informację genetyczną. Gdyby ktoś powiedział mu o tym kilkanaście lat temu, odpowiedziano by, że to zupełnie niemożliwe. Nigdy nie wolno więc wykluczać przełomów metodycznych, dotyczących odtwarzania i zabezpieczania gatunków wymierających".

"Moje spojrzenie na odtworzenie jest następujące - najpierw trzeba poznać losy danego gatunku, później jego krewnych i różnice, które między nimi zachodzą, a jeszcze później odtworzyć przyczyny wyginięcia gatunku - podsumowuje prof. Słomski. - A jeśli w toku tych badań doprowadzimy także do narodzin zwierzęcia posiadającego cechy tura, to będzie to ostatni etap i ukoronowanie naszej działalności. Jednak nie wolno zapominać, że etapy wcześniejsze są równie cenne".

PAP - Nauka w Polsce, Katarzyna Czechowicz

Źródło: PAP - Nauka w Polsce, Anna Ślązak
bsz

Komentarze

cwirek | 2007-11-25 00:00:00
tez se chlopaki misje znalezli ;-)

Adam | 2007-11-26 00:00:00
Chlopaki i dziewczeta, z tego co mi wiadomo :)

BlacKate | 2007-11-30 00:00:00
Misja bardzo istotna, niesie z sobą wiele możliwości, zwłaszcza jeśli się powiedzie.

Mam to szczęście, że bardzo często widuję na uczelni prof. Słomskiego i już nie raz, czy to na wykładach na uczelni, czy to na innych tego typu wystąpieniach, wypowiadał się na temat tego projektu i w 100% przekonał mnie o jego zasadności, uświadamiając jednocześnie jak wiele pracy będzie kosztować jego zrealizowanie, nie wspominając już o pieniądzach :]

Wniosek z tego projektu dla nas, studentów jak i innych pracowników naukowych, powinien być jeden: nie ma rzeczy niemożliwych i najistotniejsze jest przekraczanie pewnych barier i łamanie stereotypów: to co dziś jest niewiarygodne za lat kilka może stać się chlebem powszednim.

gość | 2007-12-03 00:00:00
Polacy mogli by czasami zrobic coś pierwsi i pokazać na co ich stać

WojciechS | 2007-12-06 00:00:00
Interesujący projekt. Co ciekawe Niemcy podczas wojny próbowali odtworzyć tura poprzez krzyżówki różnych gatunków bydła żubrami . Oczywiście to co uzyskali to był co najwyżej "produkt turopodobny".

Marcello | 2008-09-08 22:12:47
Ostatni tur na świecie zginął dokładnie w Jaktorowie pod Grodziskiem maz. skąd was serdecznie pozdrawiam ;)!

ovisaries | 2008-10-29 21:33:54
Jakoś nie przekonuje mnie zasadność tego projektu...A juz odsłanianie tablic śmieszy mnie najbardziej :)

zbyszek | 2009-01-15 20:53:12
glupich to smieszy a mnie cieszy. moze jeszcze dozyje i zobacze.

krzys,d | 2009-04-21 00:37:01
a mnie sie to podoba,chcialbym tak jak kolega ujrzec to wspaniale zwierze gdzies w puszczy.to dobry projekt,wierze ze sie powiedzie

Korrida | 2009-05-13 13:31:23
Czarne byki na korridzie w Hiszpani-a jakie są cielaki?
Skończyły się duże lasy,ale zostało jeszcze ZOO.Popieram tworzenie nowych rzeczy i myślenie co już było. M

anna | 2010-03-09 11:45:34
chciałabym zobaczyć tego tura w jego naturalnym środowisku.....ciekawe czy to jest możliwe w najbliższej przyszłości???

Darek | 2010-03-16 10:10:20
Mieszkam w miejscowości Turze Rogi i cała legenda jej nazwy krąży wokół tura. Stąd też, w 2006 r.,w centralnym miejscu wsi - skwerze- ustawiliśmy rzeźbę tura (wygląda tak, jak pozwoliła wyobraźnia rzeźbiarzowi). Poza tym mamy logo miejscowości z symbolem tura, pieczęć wsi z tymże samym symbolem, mamy flagę na maszcie z symbolem tura. Ludowy Zespół Sportowy nosi Nazwę TUR Turze Rogi.
No i co jeszcze się z tym wiąże? Ano mamy lokalny trunek, z etykietą .
nazywający się TURZYCA (z obcych opinii smakuje!)

Działania podjęte przez naukowców oczywiście nam się podobają, a tym bardziej perspektywa fizycznego wzbudzenia zwierzaka.
Dla zainteresowanych chętnie prześlę zdjęcia wymienionych wyżej naszych, małych przedsięwzięć towarzyszących turowi.
pozdrawiam naukowców i życzę w naszym imieniu - mieszkańców - powodzenia

polo | 2010-06-09 10:41:36
podobny do żubra

naukowiec01 | 2011-05-13 19:35:59
Niech wypuszcza do puszczy pare krów i byków a byc moze ich wnukowie juz beda turami.
Tury w warunkach domowych ewoluowaly w krowy wiec krowy na wolnosci powinny wyewoluowac w tury. Proste.

Tomasz | 2013-01-30 12:40:56
Stać nas?
A o takich podstawowych kwestiach jak o wpływie GMO na niezmodyfikowane gatunki już wystarczająco dużo wiemy w Polsce? Może tu warto byłoby skierować środki...