Myszy bez *śmieciowego DNA* zachowują się normalnie

Doświadczenie polegające na wycięciu fragmentów "śmieciowego DNA" przeprowadzili naukowcy z Lawrence Berkeley Laboratory w Kalifornii, a wyniki opublikowali w najnowszym numerze "Nature".

Z genomu myszy zostały wycięte fragmenty, które w sumie stanowią ok. 0,1% całości. Były to regiony nie kodujące białek -tzn. "śmieciowe DNA" - które normalnie stanowią ponad 90% mysiego DNA (jak i innych organizmów, np. człowieka). Sekwencje te wykazują bardzo wysokie podobieństwo pomiędzy gatunkami, są konserwatywne.

Do drugiego pokolenia myszy naukowcy nie zaobserwowali żadnych skutków ubocznych, co przybliża teorię, iż to fragmenty DNA są komórkom potrzebne.

Jednak sami autorzy nie potrafią nic więcej powiedzieć na temat skutków tego doświadczenia, jedynie co wiadomo, że te te myszy żyją, że ich ograny są w pełni rozwinięte, i że nie zaobserwowano żadnych skutków ubocznych doświadczenia.

Przeciwnicy teorii i zbędności "śmieciowego DNA" wymieniają najnowsze badania zespołu dr Barbary B. Knowles z The Jackson Laboratory w Bar Harbor (stan Maine), który zaobserwował, że te fragmenty DNA regulują aktywność wielu genów odpowiedzialnych za zmiany zachodzące w czasie przekształcania się zapłodnionego jaja w zarodek (doświadczenie przeprowadzone także na myszach).

Przypuszcza się też, że cząsteczki powstające w oparciu o "śmieciowe" DNA mogą także mieć kluczową rolę w rozwoju chorób związanych z zaburzeniami zachowania (psychicznymi czy neurologicznymi).

Źrodło: Nature