RGŻ, 2009-12-24
W Polsce wydaje się około 0,7% PKB na badania i rozwój. Brakuje powszechnie elementarnej wiedzy o istocie biotechnologii, na której współcześnie budowane są konkurencyjne gospodarki żywnościowe i rolne.
Uczciwość wymaga, by dla kształtowania obrazu pożytków, ale i zagrożeń ze strony modyfikowanych składników w żywności i lekach, obecności mikroorganizmów i roślin transgenicznych w otwartym środowisku, opierać się na wiarygodnych wynikach badań naukowych, europejskim prawie i na ich podstawie budować świadomość społeczną i przepisy prawne.
O ile jednak opieka zdrowotna z powszechnym stosowaniem preparatów farmaceutycznych o charakterze transgenicznym, które ratują ludzkie życie (szczepionki, leki, np. insulina GMO dla diabetyków) nie wzbudza najmniejszych kontrowersji ani społecznego zainteresowania, o tyle żywność GMO wręcz przeciwnie.
Wprawdzie komercyjne stosowanie biotechnologii w gospodarce żywnościowej, a więc konsumpcja genetycznie ulepszonych żywnościowych produktów ma powszechne zastosowanie i szybko rozwija się w Europie i na świecie od kilkunastu lat (także w Polsce m.in. w wyniku obecności towarów na jednolitym europejskim rynku) i nie stwierdzono na podstawie wieloletnich badań żadnego w skali populacyjnej przypadku szkodliwego ich wpływu na zdrowie człowieka, to nadal oponentów nie brakuje.
Często upolitycznione uprzedzenia mieszają się z naukowymi argumentami wywołując „szum informacyjny”.
Paradoks polega na tym, że nie milkną głosy nawołujące do „polski wolnej od GMO”, a więc wolnej także od GMO żywności, charakteryzowanej jako unikalna jakościowo na rynku wewnętrznym i w eksporcie.
Paradoks polega również na tym, że o ile konsument ma prawo wyboru produkty z lub bez GMO, o tyle polski producent (wbrew prawu unijnemu) ma restrykcyjne ograniczenia. Prowadzi to prostą drogą do eliminacji istotnych gałęzi krajowej produkcji surowców rolnych, produktów rolno-żywnościowych i niszczy polską konkurencyjność na krajowym, europejskim i światowym rynku.
Stąd wbrew faktom, naukowym wiarygodnym (krajowym i europejskim) opiniom i rekomendacjom (Europejskiego Urzędu Do Spraw Bezpieczeństwa Żywności i Autoryzowanych Unijnych Laboratoriów) nadal ma miejsce manipulowanie opiniami, które zwłaszcza od czasu upolitycznienia w Polsce tego innowacyjnego kierunku w biologii stało się swoistą medialną modą.
Przestrzeganiu nadrzędnej zasady przezorności w każdej żywności, tak jak i w ochronie zdrowia Europejski Urząd do spraw Bezpieczeństwa Żywności w UE nadał najwyższy priorytet.
Dyrektor Instytutu Żywności i Żywienia, instytucji naukowej ministra zdrowia odpowiedzialnej w Polsce za naukowe rekomendacje dla rynku żywnościowego prof. Mirosław Jarosz stwierdził po raz kolejny, że żywność transgeniczna nie stanowi ryzyka dla zdrowia konsumentów, a eksperci Instytutu przygotowują poradnik o żywności genetycznie zmodyfikowanej, która nie zwiększa ryzyka i może być spożywana.
Tym bardziej więc, z ludzkiej przekory, a nie realnych zagrożeń biorą się zagorzali oponenci GMO, którzy starannie omijają realia gospodarcze, społeczne i wiarygodne wyniki badań, a także prawo unijne.
W środowiskach uczonych, przedsiębiorców, rolników i ekonomistów, nie ma wątpliwości, że droga do sukcesu wiedzie przez innowacje, integracje poziomą i pionową struktur wytwórczych surowców rolnych i żywności, upowszechnianie biotechnologii i jej produktów, przyjaznego biznesowi otoczenia w tym, co szczególnie ważne, prawnego i fiskalnego.
Są to dążenia spójne z odnowioną Strategią Lizbońską, która postawiła przed krajami UE konieczność zasadniczego przyspieszenia postępu z wykorzystaniem innowacyjnych technologii, w tym biotechnologii.
W Polsce zaistniał w dziedzinie zakazu dla GMO stan prawny sprzeczny z prawem unijnym. Stąd priorytetem winno stać się naprawianie przepisów prawa paszowego (a 99% pasz ma składniki GMO) i uchwalenie nowego, zgodnego z wspólnotowymi regulacjami prawa o organizmach genetycznie zmodyfikowanych.
W Polsce, Członku Wspólnoty, o słabo zorientowanych elitach politycznych w kwestiach innowacyjnych biotechnologii, w rolnictwie o rozdrobnionej strukturze agrarnej i słabo wykształconej ludności wiejskiej, sprawą zasadniczą pozostaje:
- przestrzeganie porządku prawnego Unii Europejskiej i zapewnianie w GMO zgodności krajowych regulacji prawnych z nadrzędnym prawem Unii,
- koncentrowanie głównych wysiłków i środków na zapewnianiu wzrostu ilości i jakości polskich towarów rolnych i żywnościowych trwale zdolnych do konkurowania na jednolitym europejskim rynku i rynkach zewnętrznych.
Ochrona zdrowia jest najwyższym nakazem dla Organów Państwa. Żywność polska w opinii obywateli, ale także w Europie i na zewnętrznych rynkach postrzegana jest pozytywnie, czego dowodem jest rosnąca konsumpcja i eksport. Warunkiem jednak utrwalania międzynarodowej konkurencyjnej pozycji nie wystarczą od pewnego czasu malejące przewagi cenowo-kosztowe osiągane tradycyjnymi technologiami. Konieczne są nowe innowacyjne standardy wytwórcze, w tym oparte na biotechnologii.
Bez rozwoju biotechnologii nie ma postępowej, innowacyjnej gospodarki, nie ma też ochrony zdrowia.
Jesteśmy rzecznikami swobodnej rzeczowej wymiany różnych opinii na temat biotechnologii, w tym GMO uwzględniając należytą przezorność, trzeba jednak zawsze uwzględniać wyniki wiarygodnych, urzędowo powołanych dla tych dziedzin instytucji i placówek naukowo badawczych i europejskie prawo.
Biogospodarka, a w tym transgeniczne technologie stanowią obszar najszybszego w świecie postępu. Organizmy genetycznie zmodyfikowane,(a poprawniej należałoby je nazywać genetycznie ulepszone) zajmują dziś na świecie w uprawach rolnych powierzchnie ponad 125 mln ha (uprawa roślin GM przekroczyła przez ostatnie 13 lat 4 miliardy ha).
Co szczególnie istotne, uprawy te wykazują szczególną dynamikę w małych gospodarstwach i biedniejszych krajach (Afryki i południowo-wschodniej Azji).
Są bowiem wydajniejsze, a środowisko naturalne mniej skażone pestycydami i nawozami mineralnymi. Nigdzie też w świecie nie udowodniono ich negatywnego wpływu na zdrowie człowieka.
Zagrożenia na rynku pasz
Polska ma strukturalny deficyt białka paszowego, który od dziesięcioleci jest pokrywany importem śruty sojowej zawierającej pełnowartościowe dietetycznie proteiny.
A ponieważ na światowym rynku soja GMO ma prawie wyłączność (95% wszystkich obrotów ) toteż importuje się tylko tego nie zastępowalnego rodzaju śruty sojowej 2 mln ton corocznie.
Aktualnie obowiązująca Ustawa o paszach wprowadziła zakaz stosowania genetycznie zmodyfikowanych surowców w produkcji pasz w kraju i jednocześnie ustaliła moratorium na ten zakaz do końca 2012 roku.
Tak więc pomimo, że zakaz jest czasowo odsunięty, istnieje i godzi w interesy całego sektora pasz, polskiej hodowli zwierząt, konsumentom, ale także narusza prawo unijne i skazuje Polskę na procesy przed Europejskim Trybunałem Sprawiedliwości.
Szkodliwe jest gospodarczo i społecznie, fałszywe hasło Polska wolna od GMO.
Cała polska produkcja drobiu, świń i w dużej części mleka osiągana jest od dziesięcioleci przez skarmianie zwierząt paszami GMO.
Zakaz importu śruty sojowej z dnia na dzień oznaczał będzie wyrok śmierci na polską produkcję zwierzęcą i przemysł paszowy.
Jednocześnie w niczym nie powstrzyma napływu do Polski mięsa, drobiu, nabiału, wyrobów mleczarskich i innych wyrobów spożywczych wyprodukowanych dużo taniej (20-30%) dzięki surowcom GMO w innych krajach UE, jako że w żadnym poza Polską z 26 państw członkowskich nie ma takiego zakazu.
Zagrożenia dla rozwoju biotechnologii w przygotowanej przez MŚ projekcie Ustawy o GMO
W projekcie ustawy prace z obszaru inżynierii genetycznej potraktowano niemal jak prace z bronią biologiczną.
Projekt rozstrzyga nadzór nad tymi badaniami, oddając go w wyłączną gestię ministrowi środowiska. Musiałby on utworzyć ogromny wyspecjalizowany i odpowiednio wyposażony aparat urzędniczy do tego nadzoru, weryfikacji i kontroli.
W Polsce są tysiące jednostek zajmujących się inżynierią genetyczną, działają na wszystkich uniwersytetach, politechnikach, akademiach rolniczych, wydziałach gospodarki żywnościowej, wydziałach leśnych, przyrodniczych, instytutach prowadzących badania z dziedziny biologii, chemii, medycyny. Są też doświadczenia z tej dziedziny prowadzone w laboratoriach przemysłowych działające pod nadzorem urzędowych organów.
Projekt ustawy pod rygorem wielkich kar (25 tys. zł) przyjmuje, że o każdym uwolnieniu GMO do środowiska musi być powiadomiony minister środowiska, jedynie który może wydać zgodę na działalność w tym zakresie.
Obecnie produkowane są setki rodzajów preparatów bakteryjnych, także genetycznie zmodyfikowanych (np. w gospodarce żywnościowej, drzewno - papierniczej, komunalnej, utylizacyjnej ).
Projekt ustawy nie uwzględnia, że podmioty produkujące te preparaty otrzymują atesty urzędowych organów. Projekt ustawy reguluje też zasady upraw roślin GMO.
Są to przepisy szczegółowe, a jednocześnie o charakterze instrukcji, odwołujące się do jeszcze bardziej szczegółowych regulacji, które ma wydać m.in. minister rolnictwa.
Dodać należy, że fikcją były konsultacje społeczne, w których do projektu ustawy zgłosiło zastrzeżenia wiele środowisk, w tym gospodarki rolnej i żywnościowej ( m.in. Koalicja Na Rzecz Nowoczesnego Rolnictwa, Polski Związek Kukurydzy, Izby Rolnicze, Krajowa Izba Gospodarcza Producentów, Handlowców Zbóż i Pasz, Krajowa Izba Gospodarcza, Rada Gospodarki Żywnościowej), które zostały przez ministra środowiska całkowicie zignorowane.
W konkluzji należy stwierdzić, że ze względów gospodarczych, społecznych i zgodności z prawem Unii Europejskiej jest niezbędne;
1. niezwłocznie podjąć inicjatywę legislacyjną i przygotować projekt nowelizacji Ustawy o paszach, w którym zostanie usunięty zakaz produkcji, obrotu i stosowania w paszach materiałów GMO.
Uchwalenie noweli tej ustawy, która będzie zgodna z regulacjami unijnymi winno nastąpić do końca przyszłego roku (2010) co umożliwi płynne działanie rynku pasz i przygotowywanie kolejnych cykli produkcyjnych z należytym wyprzedzeniem.
2. przywrócić etap konsultacji społecznych dla projektu ustawy o organizmach genetycznie zmodyfikowanych
3. zintensyfikować publiczną debatę wszystkich zainteresowanych środowisk, a w tym instytucji społecznych, mediów, ośrodków nauki i oświaty, samorządów terytorialnych i gospodarczych nt. naukowych podstaw współczesnej biotechnologii, która głównie poprzez produkty żywnościowe i lecznicze GMO użytkowane przez każdego obywatela kształtuje jego poziom świadomego uczestnictwa we współczesnej rzeczywistości.
Rada Gospodarki Żywnościowej
Warszawa, grudzień 2009