Więcej *dobrego* cholesterolu, ale jak?

Ostatnie badania wskazują na poważne komplikacje w stosowaniu leków mających na celu podniesienie w organizmie poziomu HDL – tzw. "dobrego" cholesterolu. Środki, których zadaniem była ochrona przed chorobami jak miażdżyca czy zawał serca, okazują się nieskuteczne, a nawet szkodliwe.

Od pewnego czasu dzielimy cholesterol na ten "zły" – LDL, i "dobry" – HDL, jako że u pacjentów z chorobami układu krążenia stwierdzono wysoki poziom pierwszego i niski drugiego, zaś przeciwne proporcje wykazano u osób cieszących się dobrym zdrowiem. Wniosek był prosty – LDL chcemy w organizmie jak najmniej, HDL jak najwięcej.

LDL, czyli lipoproteina o niskiej gęstości (ang. low density lipoprotein) jest jednym z transporterów związków tłuszczowych w organizmie. Jak sama nazwa wskazuje, charakteryzuje się niską gęstością, co jest spowodowane dużą zawartością lipidów. HDL natomiast to lipoproteina o wysokiej gęstości (ang. high density lipoproteins) powodowanej wysoką zawartością białka.
Oba rodzaje lipoprotein transportują cholesterol. Nie "zły" lub "dobry", bo w obu wypadkach identyczny. Skąd więc to rozróżnienie?

LDL przenosi ten związek do tkanek – komórki wykazujące zapotrzebowanie na cholesterol eksponują na swojej powierzchni specjalne receptory, które wiążą LDL, po czym całość ulega endocytozie, a cholesterol jest uwalniany i wykorzystywany w gospodarce komórki. Niestety LDL, uwalniając swoją zawartość w śródbłonku naczyń krwionośnych, może przyczyniać się do tworzenia płytki miażdżycowej.
HDL odgrywa odmienną rolę, transportując cholesterol w przeciwnym kierunku – z tkanek do wątroby, gdzie ulega on utylizacji. Przyjmuje nadmiar cholesterolu od komórek, ale możliwe, iż ma także zdolność zabierania go z naczyń krwionośnych. Ta jego funkcja, aczkolwiek w pewnej mierze wciąż hipotetyczna, może oznaczać, że pod względem roli odgrywanej w procesie tworzenia płytki miażdżycowej HDL wykazuje działanie antagonistyczne do LDL.

Faktem jest natomiast, iż wysoki poziom HDL (powyżej 60mg/dL) jest czynnikiem zmniejszającym ryzyko zapadania na choroby układu krążenia. O ryzyku takim świadczy natomiast poziom poniżej 40mg/dL u mężczyzn i poniżej 50mg/dL u kobiet (u których jest on fizjologicznie wyższy).

Wszystko to stało się impulsem do poszukiwania i produkcji leków, które podnosiłyby poziom HDL, uzupełniając terapię obniżającą poziom LDL. Jak się okazuje, udanych pomysłów jak na razie brak.
Jednym z najskuteczniejszych okazała się niacyna (witamina B3), podawana w wysokich dawkach. Niestety około 1/3 pacjentów nie toleruje takich ilości niacyny, a do nieprzyjemnych efektów ubocznych terapii należą wypieki i swędzenie.
Poważniejszy przykład stanowi torcetrapib, obiecujący lek, który miał podnosić poziom HDL poprzez inhibicję białka CEPT (ang. cholesteryl ester transfer protein). Wycofano go w trakcie prób klinicznych po stwierdzeniu, że jego stosowanie podwyższa ciśnienie krwi i istotnie zwiększa śmiertelność (odsetek pacjentów, którzy zmarli stosując kombinację leków torcetrapib-Lipitor był wyższy niż zmarłych leczonych samym Lipitorem).
Statyny, chemicznie będące wybiórczymi inhibitorami reduktazy 3-hydroksy-3-metylo-glutarylo-koenzymu A (HMG-CoA), są skuteczne w obniżaniu poziomu LDL, nie wpływają jednak na poziom HDL.
Natomiast stosowane w leczeniu cukrzycy typu II leki z grupy TZD (ang. thiazolidinediones) wprawdzie podwyższają poziom HDL, ale wydają się również zwiększać ryzyko wystąpienia problemów z układem krążenia.
Rimonabant, lek blokujący receptory mózgowe aktywowane przez marihuanę, stosowany do redukowania masy ciała, również okazał się skuteczny w podnoszeniu poziomu HDL. Nie został jednakże dopuszczony do użytku przez FDA ze względu na efekty uboczne – jego stosowanie może prowadzić do schorzeń psychicznych, nawet do depresji.



Dodatkową trudność może stanowić fakt, że nie każdy "dobry" cholesterol jest faktycznie… dobry. HDL "zbierająca" cholesterol z organizmu i transportująca go do wątroby, staje się podczas takiej wędrówki coraz większa. Właściwie to poziom właśnie tych największych HDL (ang. large HDL) powinien być jak najwyższy, co często uwzględnia się podczas pomiarów jego zawartości we krwi. Istnieją poza tym rodzaje HDL wzmagające procesy zapalne, przyczyniając się tym samym do blokowania naczyń, zamiast je oczyszczać.

Nieskuteczność lub silne efekty uboczne leków podnoszących poziom HDL nie muszą stanowić przeszkody w osiągnięciu tego celu. Badacze przyznają, że obniżenie masy ciała, ćwiczenia fizyczne i rzucenie palenia to najbezpieczniejsze metody podwyższenia HDL. Zalecane jest także spożywanie dużej ilości błonnika, oraz ryb i tranu, które dostarczają organizmowi kwasów tłuszczowych omega-3, jak również ograniczanie w diecie tłuszczów nasyconych. Umiarkowane spożywanie alkoholu (1-2 drinki dziennie dla mężczyzn, 1 dla kobiet) może również przyczynić się do zwiększenia poziomu HDL, przy czym nie zaleca się bynajmniej, by abstynenci zaczynali z tego powodu pić napoje alkoholowe.

Wydaje się więc, że jeszcze długo przyjdzie nam czekać na chwilę, gdy garść tabletek co dzień zagwarantuje nam zdrowie i urodę. Na znaczeniu nie tracą zaś wciąż takie środki, jak aktywność fizyczna, dbałość o dietę i prawidłową masę ciała, czy unikanie nałogów. Zapewniają zaś kompleksową ochronę – bo przed wieloma, jeśli nie większością trapiących nas dziś schorzeń.

Źródła:
- Bio.com: Review Suggests Caution on Drugs to Raise *Good* Cholesterol, 17.08.2007.
- Wikipedia: High density lipoprotein, Low density lipoprotein

Komentarze

kotka | 2007-09-12 00:00:00
witam
to bardzo ciekawie napisany artykuł. od siebie napiszę, że nic nie zastąpi zdrowej, rozsądnej diety i ćwiczeń fizycznych. to są jedyne "leki" które na prawdę działają.
niezbędnym elementem profilaktyki zawału serca jest ograniczenie spożycia tłuszczy zwierzęcych -podnoszą one poziom cholesterolu i dodatkowo zwiększają krzepliwość krwi.
trzeba też pamiętać, że masło zawiera duże ilości nasyconych kwasów tłuszczowych i cholesterolu, więc dobrej jakości margaryna może być korzystniejszą dla zdrowia alternatywą

pozdrawiam

cholesterol | 2008-01-17 00:00:00
Cześć
może ktoś mi odpowie na zadziwiające zjawisko dotyczące włascicieli cholesterolu, otóż ja jestem posiadaczem 60mg/dL HDL i 250 mg/dL LDL, czuję się świetnie, mam chęci do życia i do pracy , serce jak dzwon, cisnienie w normie, zaś moja żona ma odpowiednio 100 HDL i 80LDL, przy czym jest na wszystko chora , ma cukrzycę, fatalne ciśnienie, w dodatku skoki w górę i w dół, nie ma chęci do życia nie wspomnę o wstręcie do pracy. Przestańmy może ściemniać z tym cholesterolem i zacznijmy poważne badania. Jeśli choć jeden człowiek z niskim cholesterolem jest gruby i w dodatku ma problemy sercowe(wieńcowe), to Wasza teoria bierze w łeb. Pozdrawiam wszystkich z wysokim cholesterolem

fejka1 | 2008-09-19 13:03:18
Ja też jestem nietypowym przypadkiem, bo mam dobry cholesterol - 63 i zły 111 (całkowity w normie -189), a przy tym czuję się ospała. Ciśnienia mam z reguły niskie 100/60, a puls - miałam przypadek, że spadał do 38. Czy to może świadczyć o jakim schorzeniu?

Z | 2012-06-30 12:29:03
Fejka1 zbadaj sobie tarczyce (poziom TSH - można iść do internisty), bo możliwe, że masz niedoczynność, której częstym objawem jest właśnie ciągłe zmęczenie.